niedziela, 6 czerwca 2010

Polska - zycie

Jestem u rodzicow, w kazdym badz razie niedługo, dzisiaj po poludniu jade do Wrocławia.

Staram sie trzymac wszystko w ryzach, ale mi sie rozpada... nie umie sobie poradzic z wieloma sprawami, w kazdym badz razie potrzebuje samochod. Wybor padl na Smarta nie podoba mi sie zbytnio, ale to bardzo praktyczny wybor, mało pali na setke , mozna w nim cos przewiesc mimo, ze jest maly.... wprawdzie najwazniejsze bede niezalezna, od rodzicow, znajomych z pracy, nie bede miala kłopotow z zakupami, z dojazdem na uczelnie oraz wszystkich innych miejsc... i tez wazne bedzie mnie na niego stac.... i nie bede musiała korzystac z komunikacji miejskiej we Wrocławiu to czysty horror. Zaraz zapytacie dlaczego, no coz smierdzi (panie sie tak wyperfumuja ze ja sie dusze, a usiadziesz/staniesz obok faceta to smierdzi potem w niemczech tylko jak usiadłas koło turczynki) , autobusy i tranwaje nagminnie sie spozniaja badz przyjedzaja wczesniej ( tylko raz sie zdarzyło ze przyjechał na czas), kolejna sparawa jak juz sie zdarzy ze autobus czy tranwaj maja wyswietlacze z przystankami i bede w nich czytała reklamy i kto dzisiaj ma imieniny a przystanek jaki ma byc jest wyswietlany w ostatniej chwili, jezeli jest czytany to tak cicho ze nie idzie zrozumiec. Nastepna rzecz mnie wkurza rozmowy telefoniczne, rzadko sie zadarzyło zeby nikt z obecnych nie przeprowadzał rozmowy, przestaje sie dziwic, ze dwoje niemcow chciało udusic polke, ze ta rozmawiała głosno przez telefon. Do pracy jak sa korki jade ok.20 min. z kolezanka a autobusem jakies 35 min. jak mam szczescie. Najdłuzej jechałam 45 min. z domu do pracy mam 5,5 km .
PKS jest drogi i autobusy sie spozniaja !!!!!!!!!!!!! Do mojej miejscowosci nie jezdza pociagi.
Do momentu kiedy we Wrocławiu pierwszenstwo maja samochody a nie komunikacja miejska to beda korki.

Mam takie pytanie, czy ktos powinien dostac awans, tylko z powodu, ze długo pracuje?

Moj bezposredni przełozony jest młodszy ode mnie o 5-6 lat, i jest bardzo wkurzajacy. Ostatnio prawie niczym innym sie nie zajmuje, niz szukaniem fotografa, ktory mu zrobi sesje fotograficzyna, rozmowami z przyjaciołmi i opowiadaniem jak wygladała sesja jego dziewczyny w krakowie. A jak tym sie nie zajmuje to je albo idzie do sekretariatu badz do ksiegowosci zaniesc faktury i jego nie ma ok. godz a jak ja ide to zajmuje mi max. 15 min. Jak wiadomo skonczył sie okres rozliczeniowy i musimy sie pospieszyc z wyjasnianiem... po 1 1//2 tygodnia zostałam wezwana do szefa jak mi sie pracuje i co moj przełozony mi pokazał . To powiedziałam z prawda, potem zagadał , dlaczego jeszcze w systemie wisi ok. 100 fatukr, ja do niego na to ze to jest okres kiedy mnie tutaj nie było i to co jest to nabierzaco staram sie wyjasniac.... Ale on powiedział, powinnam sie tym zainteresowac.Zainteresowałam i jest 90% wyjasninych badz oddanych do ksiegowania.
W ta srode do mnie powiedział ze musimy sie pospieszyc bo koniec miesiaca , pogrzebał w mojej kuwetce (bo go nie było dwa dni wiec faktury, ktore dostałam przed koncem pracy odłozyłam do siebie, nie mogłam ich nawet obejrzec) zabrał mi je i zrobił a potem zabrał sie do jego codziennych obowiazkow. W piatek prawie ze wybuchlam, znowu zaczał grzebac w tych dokumentach co ja wyjsaniłam, a co najsmieszniejsze (te ktore wyjasniłam z kierownikami budow czy pracownikami magazynu np. na cos czekały na potwierdzenie czy na opis, on zadzwonił w to miejsce od nowa). To był głowny powod, przez ktory wybuchłam.... To on do mnie:, ze on jest moim przełozonym i on ma prawo robic co mu sie podoba i nie musi mnie o nic pytac a ja mam sie podporzadkowac. Nigdy nie byłam za tym, ze kierownik badz osoba, ktora miała pod soba kogos, była starsza  czy bardzo doswiadczona, tylko chodzi mi o to by była inteligentniejsza .  A z drugiej strony on musi miec tam szerokie plecy jezli stwierdzil w jednej rozmow, ze tutaj nie musi pracowac aby dostac wypłate... No coz.
Rozmawiałam, na ten temat z moim wspołlokatorem i on mi poradził, ze mam myslec , ze nie mam sie czym przejmowac ja bede tutaj tylko połtora roku... potem erazmus jak sie uda i do niemiec, i tam powalczyc o pozostanie, a co do pracy robic swoje aby nikt nie mogł sie doczepic do mojej pracy....

Kolejny problem to bank nie moge pobrac pieniedzy z konta bo jeszcze nie dostałam pinu , a kiedy pojde do placowki to albo za pozno, albo jest kilka osob przedemna i na przerwie nie zdarze pobrac, bo zamiast dwoch osob do obsługi jest jedna,.... nie umie tego zrozumiec..... w niemczech dostałam pin 2 dni po dostaniu karty a karte dostałam po 3 dniach jak otworzyłam konto.... a ja otworzyłam ok. 10 maja i dotej pory niedoszło .... poczta czy bank?
 W prawdzie nastawiałam sie ze tutaj nie bedzie dobrze nic fukcjonowac, ale realne zycie przechodzi najsmielsze wyobrazenia..... W Polsce nie mozna pracowac, gdy trzeba załatwic sprawe urzedowa, w banku czy u lekarza.... tylko jako bezrobotny wziasc pieniadze na to wszystko.....

16 komentarzy:

  1. witamy z powrotem w polskich realiach ;) fajnie, nie? Jak ciekawie! heh ... masakra jakaś!
    Dasz radę! Wytrzymasz! A w pracy ... cóż ... szczera bądź, niech wiedzą, że nie dasz sobie w kaszę dmuchać, prawda?

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Diablica u mnie wszystko ok straciłam na chwile motywację do pisania ale jest ok nie uciekam nigdzie:)widze że u ciebie gorzej tzn mysl e że mialabym teraz ten sam problem gdybym na stale wrocila do Polski....sluchaj kolegi bo dobrze ci radzi na pewno dasz rade!ja chce odlozyc troche kasy i...jechac do Niemiec:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oo furke kupujesz :)))
    no niestety Polska wita.. :***

    OdpowiedzUsuń
  4. ano taką Polskę mamy.....
    Paulina a nei lepiej kupić jakiś tańszy na razie? a kasę zatrzymać na wszelki wypadek "na później". Smart to chyba sporo kosztuje....

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz,co,tyle lat zyłąś w PL,a teraz nie mozesz sie tu odnaleźć....?dziwne... poza tym myśle,ze i w Niemczech i w innych krajach jest wiele absurdów,o których się nie mówi...
    dasz rade ze wszystkim,zobaczysz,musisz tylko wiedzieć,czego chcesz-żyć tu czy w Niemczech?bo ty chyba do końca sama nie wiesz...
    co do pracy to faktycznie,staraj sie robić swoje,resztę "olewać",żeby przetrwać bez problemów...powodzenia,trzymam kciuki,zeby było ci coraz lepiej;))

    OdpowiedzUsuń
  6. ah dziekuje :****
    noo jade za 11 dni i doczekac sie niemoge :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wiem w Polsce trzeba mieć cały czas oczy dookoła głowy i umieć sobie radzić

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, myślisz, że ja nie mam przepisu?:))))Heheh.
    Robię zarówno brownies, jak i key lime pie, z oryginalnych przepisów, of course;))
    Pozdrawiamy i dziękujemy za głosy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężkie jest życie. Wierzę jednak, że ze wszystkim sobie poradzisz. :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Witamy w polskiej rzeczywistości;) Trzymaj się i bądź silna;):* Pocieszajace jest to, że nie tylko u mnie jest taka beznadziejna komunikacja miejska:P Smraty baaardzo mi się podobają, choć wydaja mi się nie praktyczne:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziś zrobiłam wpis i wczoraj, częściej się nie da chyba;) zjedź na dół mojego bloga i kliknij "strona główna",bo chyba podobnie jak Aggie kiedyś nie aktualizujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Diablica co tam u ciebie??? buziaki Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  13. uważaj na siebie rozumiem cie że tęsknisz za tym gdzie ci było lepiej i wcale to nie jest dziwne ale na pewno sie i tu odnajdziesz czego ci życzę oczywiście ważne że z pracą ok buziaki słodkie kartka z wrocka? to miłe***

    OdpowiedzUsuń
  14. zbieram się do napisania mejlika:)

    OdpowiedzUsuń
  15. aaa wysłałam ci długi list:)

    OdpowiedzUsuń
  16. witaj!
    co u Ciebie słychać? Dajesz radę ?
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń