czwartek, 3 października 2013

Urlop cz1.

Jestem z powrotem, wróciłam we wtorek, ale padłam prawie od razu i spałam do wieczora, na pół przytomna wstałam po jakich 2 godzinach poszłam z powrotem do łózka.  Ale na temat powrotu innym razem.


Moja podróz zaczeła sie o 5:49  - na lotnisko w Stuttgarcie dotarłam o 8:30 a po godzinie byłam po odprawie. Pojechałam wczesniej po reportazu, ze linia lotnicza Air Berlin nie chciała wpuścić na pokład osoby lecace na Majorke gdyz sie spoóznili minute. Nizej jest widok z "Gate". Lot był bardzo przyjemny, miałam dla siebie dwa miejsca. Siedziałam przy oknie.


Po 2 godziny byłam na lotnisku Majorka. Jeszcze jakis półgodziny sie czekało na bagaz. Ok. 15:00 Wsiadłam do autobusu i po zwiedzeniu wielu Hoteli dojechałam do mojego hotelu. 


Arenall - zrobione z autobusu
Zrobione w drodze do hotelu





W hotelu dowiedziałam sie ze mój pokoj ktoś inny mieszka i jutro sie cos dla mnie znajdzie. Nocowałam w strasznej dziurze. Pod kortem tenisowym, słychać było kazdy dzwiek z korytarza i ciagle leciała woda.Grzyb na scianach i suficie.  Co sie okazało bardzo duzo osob było w taki sam sposób pierwsza noc w tym Hotelu spedziło.  W tym hotelu było bardzo duzo franzuzów, amerykanów i anglików. Dostałam inny pokój bungalow, był troche lepszy od poprzedniego z widokiem na budowe. Ale w pokoju nie spedzałam duzo czasu.


.



Jedzenie zostawiało wiele do zyczenia - specjalności hiszpańskich mozna było policzyć na palcach jednej reki w ciagu tego tygodnia. Nie było nic doprawione - stał na stole sól i pieprz, ale jak sie brało te do reki to były bardzo tłuste i trzeba było mocno potrzasnac aby cokolwiek wyleciało.  Wprawdzie nie powinnam wymagać od kucharzy zeby gotowali hiszpanskie specjalności, gdyz wiekszosc gosci jadła frytki, makaron z sosem pomidorowym i inne rzeczy, które znaja z domu.  No i obsługa w 50 % składała sie afrykanczyków (Senegalczyków).


Teraz pozytywy: widoki zapierały dech w piersiach, woda w morzu cieplutka i jak na hiszpanie czysto. Poza tym w ośrodku były 3 baseny,


Morze środziemme

Widok ze schodów




W hotelu nie było plazy piaszczystej, za to były fiordy i skalista, do morza schodziło sie schodami, które miały 360 stopni. 

Animatorzy byli super, kazdy z nich mówił przynajmniej w 4 jezykach (hiszpanski, angielski, niemiecki, franzuski).  Podziwiam takich ludzi - pracowali od 10 rano do północy a potem szli na dyskoteke i byli do 3 rano...

 Tam spedziłam najlepsze urodziny  - bez tortu, byłam na dyskotece do 2:30 nad ranem, potem wstałam na sniadanie, cały czas sie smiałam az staciłam głos - wprawdzie w po przyjezdzie byłam bardzo zachrypnieta a na wieczór w moje urodziny staciłam całkowicie. Ludzie, których tam poznałam to sie ze mnie śmiali a ja z nimi.  Poznałam tam chłopaka, z którym tam miło czas spedziłam. Takie znajomości umieraja po pewnym czasie. Zobacze co bedzie dalej. 

Poza tym kupiłam majorkińska sól, hiszpańska chuste, koszulki z Majorka (postanowiłam ze bede kupować tam gdzie byłam). Recznik (musiałam bo miałam biały i po lezeniu na hotelowym lezaku był czerwony) z bykiem.

W nastepnym wpisie wrzuce wiecej fotek, jeszcze nie zaczełam ich przegladac...











13 komentarzy:

  1. ale i tak chyba fajnie było co?
    taka pogoda, cieplutko, piękne widoki, czysta woda ... ach ....

    zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak było super poza tymi powiedzmy małymi przygodami

      Usuń
  2. Ojej a z biura podróży miałaś wycieczkę? Standardy gorsze niż w najgorszym w polsce, a jeździłam na takie tanie polskie wakacje, więc wiem co mówię:P A podobno niemieckie standardy są wyższe;) No nic, ważne, że majorka, słońce i dobrze się chyba w gruncie rzeczy bawiłaś:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak z Niemieckiegmo - dla pocieszenia nie tylko ja tak miałam - musze sie wziasc i napisac skarge do biura podrózy

      Usuń
  3. Poza warunkami, w jakich mieszkałaś... zazdroszczę wycieczki!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. najważniejsze, że odpoczęłaś i wróciłaś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju te schody, bałabym się, ale ta Majorka i tak kusi mimo wszystko. Najważniejsze że była piękna pogoda, cieplutka woda i miłe towarzystwo. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawaj fotki! Szkoda, że hotel nieciekawy, ale chyba te widoki Ci rekompensowały niedogodności?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana co by sie nie dzialo... zazdroszcze urlopu

    OdpowiedzUsuń
  8. A co to za praca??? I jaka babcia???

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na nowe fotki. :) Widoki są piękne ale schodów bym się pewnie bała. ;)

    OdpowiedzUsuń