Witam Was kochane,
ja ciagle w rozsypce, nadal bola mocno plecy, bedac w Dreznie troche rozchodzilam, bylam na basenie oraz zwiedzialam miasto. A najwazniejsze to ze spotkalam sie ze Stefanem. Do tego doszlo jakies zapalenie prawego lokcia , reka spuchnieta i nie moge jej rozprostowac od ponad 2 tygodni. Chce mi sie plakac do specjalisty sie nie dostane w zadnym wypadku w ciagu 3 miesiecy - bo za tyle zaczyna sie kurs do testu dsh (trzeba go zdac aby studiowac w niemczech)
a prywatnie mnie nie stac. Potrzebuje rezonans magnetyczny oraz dostac sie do neurologa lub ortopedy. Od dwoch miesiecy jade na przeciwbolowych.
W pracy jestem sama w pokoju , malego rycerza wyeksmitowali. W pracy atmosfera staje sie nieznosna. Od jednego goscia uslyszalam ze jak chodze to nie powinnam isc na zwolnienie lekarskie.
W weekend , ale tym razem dotrzymam slowa zrobie wpis z zakupami oraz z relacje z Drezna
ojj biedna Ty!! kuruj sie i kombinuj tego lekarza koniecznie :**
OdpowiedzUsuńpodaj maila to Ci wysle zaproszenie:)
OdpowiedzUsuńNie rozumiem tego - jak chodzisz, to nie powinnaś iść na zwolnienie??? Niestety, chory mamy ten system leczenia, to jest przerażające, te kolejki, zapisy, oczekiwanie:/
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że z Twoim zdrowiem wszystko się niedługo wyjaśni i poprawi:*
Łojej ty masz moje "objawy", na ból pleców też cierpię, a ostatnio też z łokciem miałam problem, chyba jakaś telepatia czy coś;) Kuruj się i nie przemęczaj:*
OdpowiedzUsuńAh ty moja Chorowitko:) zdrówka zdrówka a może to przez to że się tak dużo stresujesz??? Nie warto! buziaki i czekam na relację z Drezna:)
OdpowiedzUsuńOjej, nie dobrze. Zdrowiej!!!
OdpowiedzUsuń