Nie było mnie bardzo długo tutaj. Z kilku powodow głowna to choroba. Od ostatniego wpisu duzo sie zmieniło - byłam w szpitalu na oddziale Chorob zakaznych.
Mam bolerioze u mnie w formie stawowej (według niektorych prac zagranicznych poswieconych tej chorobie - mam wewnetrzna, tzn. w kazdej chwili moze zaatakowac wazne organy wewnetrzne, takie jak Watroba, serce, nerki i mozg). Do tej pory mam bole w lewej kostce. Przez ten czas chodziłam do roznych lekarzy pseudo specjalistow - dlatego tak mowie, poniewaz co jeden wynajdował mi kolejne coraz to gorsze choroby (np. odklejanie sie teczowek, sarkoidoze, cukrzyce, miesniaki na macicy), ale zaden nie zlecił mi odpowiednich badan. Bedac ostatnio w Poradni chorob zakaznych, opowiedziawszy to lekarce - niedowiezała tego co ja jej mowiłam.
Rozstałam sie z chłopakiem - na Facebooku zmieniłam status, wiec wiekszosc z was wie. Nie wytrzymał diagnoz. Po ktorych czułam, ze moje zycie jest nie warte niczego i potrzebowałam ciagłego pocieszania. Poznałam kogos, bardzo go polubiłam -pisałam ze jestem jego skarbem, słoneczkiem, a przed wczoraj spytał sie po co ja dzwonie, poniewaz on nie ma o czym ze mna rozmawiac. Niestety nigdy w zyciu nie zostane zona wiec zaczene sie koncentrowac na innych rzeczach. To nadal bardzo boli.
Zostałam zwolniona z pracy na poczatku kwietnia, staram sie jak najszybciej jak to mozliwe wyjechac zagranice, tzn. złozyłam podanie do ZAV w Bonn (niemiecki urzad pracy posredniczy oferty pracy jako pomoc domowa - opiekunka osob starszych).
Kolejny krok - mam nadzieje ze tym razem bede konsekwentna i zaczne wkoncu. Brakuje mi tylko certyfikatu z niemieckiego oraz pieniedzy, sadze ze dam rade w ciagu roku to załatwic.
Nie pisałam poniewaz u mnie nic wesołego - prawie nic sie nie wydarzyło. Byłam w Egipcie - gdzie mogłam o wszystkim zapomniec na krotki tydzien. W kazdym badz razie, kazda cos osiagneła przez ten ostani czas - została mama, zona badz jest silniejsza u mnie wszystko sie popsuło. Nie ma nic co pomogło mi trzymac głowe ponad woda...
kochana pisz do nas czesciej!!
OdpowiedzUsuńwiele sie działo.. zdrówka zycze :**
fotki z egiptu moze bys pokazała ;>?
p.s. ja ani nie zostałam mama, ani żoną, tez sie nic nie dzieje, ale zawsze jest o czym pisać :)
dlaczego nigdy nie zostaniesz żoną?
OdpowiedzUsuńkurcze, ale się u Ciebie porobiło ... przykro mi, że się rozstaliście:( Mam nadzieję, że szybko się 'wydostaniesz ponad wodę' ;). Powodzenia z pracą i ze wszystkim innym!
Trzymam kciuki za Ciebie.
Kochana, co Ty mówisz, jak to - nie jesteś silna? Jesteś niesamowicie silna - przetrwałaś ciężką chorobę, przetrwałaś durnych facetów, myślisz o rozwijaniu się, o nowej pracy. Mam nadzieję, że teraz będziesz głowę trzymała wysoko nad wodą, dla samej siebie.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, zdrowiej, powodzenia:)
tak się zastanawiałam gdzie przepadłaś...stawiałam na karierę...gratuluję nerwów. ze stali. co to za choroba za niezostawanie żonami...? ostatnio to samo usłyszałam od młodszej sis i koleżanki:/ no nie wiem, nie wiem, nie ma co się zaklinać;)
OdpowiedzUsuńz tej choroby da się całkowicie wyjść? nie jestem za bardzo w temacie. leczysz się w jakiś sposób?
:*
Dziękuję:*
OdpowiedzUsuńWiem, że to może zabrzmi jak marne pocieszenie, ale...czasem musi być gorzej, żeby za chwilę mogło być lepiej! Trzymam kciuki i pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDaj sobie spokój z takim palantem co go przeraża Twoja choroba. Sam jeszcze nie wie co go czeka, im się wydaje że będą żyć wiecznie w zdrowiu. Na drzewo z nimi, dbaj o siebie a pracę znajdziesz na pewno. Szukasz czegoś we Wrocławiu? Będę w klinice 20go czerwca, może się spotkamy. ;)Ściskam. :)
OdpowiedzUsuńAż nie wierzę w to co czytam ... tak mi przykro, zę miałaś tyle nieprzyjemności!
OdpowiedzUsuńTrzyma mono kciuki i wierzę mocno , ze wypłyniesz na powierzchnię jeszcze silniejsza!
współczuję:(
OdpowiedzUsuń