niedziela, 18 sierpnia 2013
Bassball Cup Esprit
Kupiłam zapasowa bassbolówke - gdy zgubie ta od Pumy.
W piatek była moja przyjaciółka, byłyśmy na spacerze zrobiliśmy ok. 2 km. Byłam na samym dole wodospadu, który jest o 25 m oddalony od mojego mieszkania. Pogadałyśmy, chyby jedziemy do Jemenu - ona tak ja jeszcze nie wiem, poniewaz ona chce jechać z siostra (rozumie). To znaczy ze musze gdzies pojechac sama, ale sama nie chce... Wiec z Bali czy Tajlandii nie wyjdzie.
Wczoraj S. był u mnie i chciałam zrobić mały spacer. Z małego spaceru (do 5 km) zrobił sie duzy 14,26 km. Nogi mnie bola. Najwyzszy punkt, w którym sie znalezliśmy 981 m.n.p.m. a najnizszy 798 m.n.p.m. - dane z google. S. ciagle chodzi z telefonem.
Jutro jade do Media Markt kupic aparat telefoniczny Nicon Cooplix L820 czerwony. Do tego torbe, akumulatorki, karte pamieci i USB Stick.
U mnie sie nic nie zmieniło, po prostu musze czekać dalej na bedzie.
Jest mi ciezko, ciagle czekać na coś, na decyzje, na szanse.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A nie możesz jechać na wakacje z koleżanką i jej siostrą do Jemenu?
OdpowiedzUsuńTez bym gdzies pojechala ale trzeba pomalu rozgladac sie za praca i zlobkiem.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam